„Oklaskiwana na całym świecie Wycinka Holzfällen zniknęła z repertuaru Teatru Polskiego we Wrocławiu, gdy władzę przejęła prawica. – Przekaz spektaklu wciąż jest aktualny – mówią członkowie ekipy, którą udało się po latach ponownie zebrać.”
„Bernhard to szczególny pisarz, którego we własnej ojczyźnie określano mianem nestbeschutzer (czyli kalającego własne gniazdo). Jak niewielu intelektualistów austriackich po II wojnie światowej przypominał o niechlubnych kartach historii, kiedy wielu jego rodaków ochoczo przyklaskiwało nazistowskiej dyktaturze, obnażał hipokryzję, piętnował tchórzliwe zamiatanie pod dywan problemów wymagających rozliczenia.”
„Co najważniejsze, Wycinka nic nie straciła ze swojej wielkiej siły rażenia. Świat Bernharda pozostał w ludziach nie tylko nienaruszony, ale jeszcze się wzmocnił, pogłębił, zyskał na różnorodności. Pojawiły się nowe znaczenia i sensy. To traktat o ludzkiej bezsilności i determinacji, z jaką przechodzi człowiek przez lęk, depresję i rozpacz. To wysoka próba przetrwania. Momentami przerażająco śmieszna, czasem pozbawiona nadziei, odnawiająca się w poszczególnych monologach, słowach, gestach, aktorskich ciałach, porywająca w swojej genialnej formie teatralnej. Krystian Lupa i zespół aktorski - Halina Rasiakówna, Ewa Skibińska, Bożena Baranowska, Wojciech Ziemiański, Marta Zięba, Piotr Skiba, Marcin Pempuś, Adam Szczyszczaj, Anna Ilczuk, Michał Opaliński, Jan Frycz, Andrzej Szeremeta oraz Jadwiga Ziemińska – stworzyli arcydzieło, formę otwartą, poszukującą, będącą kwintesencją wieloznaczności losu tragicznego.”
„Wielkie ukłony w kierunku zespołu, który niegdyś tworzył najlepszy teatr w Polsce, i który po rozpierzchnięciu się po innych (głównie warszawskich) scenach nadal jest w stanie generować moc i napięcie bliskie turbinie elektrowni. I mimo dusznej, parującej atmosfery tego spektaklu ani na moment nie traci się skupienia, ani na chwilę nie przestaje się podążać za treścią. Dopiero po jego zakończeniu daje o sobie znać zmęczenie intensywnością odbioru.
To była prawdziwa uczta teatromaniaka nad sandaczem balatońskim (wzgl. bengalskim). Kapitalna od początku, aż do ostatniego zatrzymania kamery na napisach na murze. Dla takich momentów jedzie się ponad 300 km porannym pociągiem, by poić się każdym słowem bernhardowskiego tekstu i zespołowych improwizacji.”
kulturystyka_stosowana
[Instagram]
„Spektakl Lupy jest zagrany bardzo mocno, ale też nie aż tak krańcowo jadowicie i sadystycznie jak to robi w swoich książkach Thomas Bernhard (...) Teatr Lupy jest teatrem detali i słów. Są tu dialogi i monologi o niezwykłym stopniu szczerości i intymności, pojawia się i nagość i szczególna, hipnotyzująca atmosfera. Po zakończeniu spektaklu owacje i brawa zdawały się nie mieć końca. Wycinka to wydarzenie, które trzeba przyznać zrobiło we wrocławskiej Piekarni furorę. Sala 21 lutego była wypełniona do ostatniego miejsca. To niesamowite, że ten trudny austriacki autor został tak wspaniale przyjęty przez publiczność. Myślę, że duża w tym zasługa Krystiana Lupy i znakomitych osobowości aktorskich.”
„Spektakl Wycinka Holzfällen to powrót jednego z najważniejszych dzieł Krystiana Lupy. Adaptacja prowokacyjnej powieści austriackiego pisarza Thomasa Bernharda jest tak samo aktualna w roku wydania książki (1984), podczas premiery spektaklu na deskach Teatru Polskiego (październik 2014), jak i teraz. To teatralne spotkanie z korozją ideałów i dekadencją środowiska artystycznego.
Prezentowany 22 lutego na scenie Teatru Polskiego w Podziemiu spektakl potwierdza, że ta gorzka, bezkompromisowa rozmowa o kondycji współczesnej sztuki i elit artystycznych nadal robi silne wrażenie. Reżyser z precyzją i wnikliwością prowadzi widza przez salonową rozmowę uczestników «artystycznej kolacji» – eleganckiej, ale pozbawionej autentyczności. Dialogi są tu jak skalpel: demaskują pretensje, zaniedbania i egocentryzm bohaterów, jednocześnie stawiając pytanie o granice kompromisu między twórczością a karierą. To spotkanie, trwające w cieniu spóźnionego gościa i nieobecnej przyjaciółki, szybko odsłania mechanizmy sprzedajności i ucieczki od autentyczności.
Reżyseria Lupy, pozbawiona tanich efektów, buduje napięcie przez słowo i obecność aktorów, którzy z pełnym zaangażowaniem wspierają zwartą, niemal choreograficznie precyzyjną narrację i rytm sceniczny. To spektakl wymagający od widza aktywności i namysłu – o własnych oczekiwaniach wobec sztuki, lojalności wobec ideałów i cenie «prawdziwości» w świecie, który coraz łatwiej wybiera iluzję sukcesu zamiast szczerości twórczej. «Artystyczna kolacja» nie przypomina spotkania przyjaciół, lecz seans wzajemnej kontroli. Bohaterowie siedzą blisko siebie, a jednak jakby osobno – każde zdanie pada z wyraźnym ciężarem, każda pauza wydłuża się odrobinę za bardzo. Światło nie ociepla przestrzeni, tylko ją odsłania, obnażając twarze i gesty, które próbują zachować pozory swobody. Z czasem trudno już uwierzyć, że to rozmowa; bardziej przypomina powolne sprawdzanie, kto pierwszy zdradzi własne ideały.
Nie ma tu miejsca na łatwe emocje – spektakl działa powoli, niemal uporczywie, obnażając iluzje, aż trudno już schować się za bezpiecznym dystansem. Scenografia i światło nie zostawiają bohaterom przestrzeni ucieczki – «artystyczna kolacja» staje się miejscem zawieszenia, w którym każde zdanie brzmi jak wyrzut.
To przedstawienie nie uwodzi, lecz konfrontuje. Zostawia z niewygodnym pytaniem: ile w sztuce jest jeszcze prawdy, a ile wyłącznie autoprezentacji.”
„Wycinka w reżyserii Krystiana Lupy jest jednym z najważniejszych wydarzeń teatralnych ostatnich lat. To niesamowite uczucie, kiedy przedstawienie, które po premierze w 2014 roku nie schodziło z afiszy międzynarodowych festiwali i zdobyło status legendarnego, po 10 latach wraca do Wrocławia w oryginalnej obsadzie. Zupełnie inne emocje, bo przefiltrowane przez doświadczenia ostatniej dekady, ale nadal tak samo intensywne przeżycie.
Punktem wyjścia spektaklu (na podstawie prozy Thomasa Bernharda) jest kolacja wydana po samobójczej śmierci przyjaciółki. W eleganckim salonie spotyka się grono artystów – kiedyś buntowników, dziś leniwych i wygodnych ludzi. Rozmawiają o karierze, wspominają sukcesy i nagrody. Jednak pod uprzejmymi zdaniami kryje się rozczarowanie, zazdrość, żal oraz poczucie klęski.
Wycinka to ostry portret środowiska artystycznego, intensywne studium kondycji twórców i ludzi kultury, którzy – zamiast stawić czoła własnym słabościom i przemianom świata – chowają się za uprzejmymi formułkami i teatralnymi maskami. Spektakl pokazuje proces powolnego obumierania ideałów. Dawna odwaga zmienia się w ostrożność, a marzenia młodości – w bierne i komfortowe życie. Prawda i autentyczność przestają mieć jakiekolwiek znaczenie, szczerość ustępuje konwenansom, a sztuka przestaje być ryzykiem.
Niezwykle malarska i symboliczna scenografia przypomina bogate mieszkanie, w którym dominuje chłód, porządek i pewna sterylność. To muzeum wygasłych ideałów i miejsce wewnętrznej ruiny człowieka. Oszczędne dźwięki, czasem ledwie słyszalne (muzyka Bogumiła Misali) podkreślają stan zawieszenia między przeszłością a teraźniejszością.
Reżyser prowadzi akcję powoli. Tekst płynie, a czas rozlewa się i przecieka przez palce. Dialogi i monologi z różnych planów i czasów nakładają się i uzupełniają (główna akcja za szklaną szybą, narrator z boku i głos Lupy z offu). Wykonawcy pozwalają sobie na zatrzymanie, pauzy i milczenie. Wchodzą w polemikę z tekstem, komentują własne idee oraz postawy nagrane 10 lat temu i wyświetlane na ekranach. Aktorstwo polega na długim trwaniu w emocji i stopniowym odsłanianiu wnętrza bohatera, co tworzy fascynujący obraz grupy ludzi uwięzionych we własnych mitach.
Wspaniała Marta Zięba gra Joanę Thul – kobietę uważną, wrażliwą, podszytą bólem i rozczarowaniem, która nie boi się spojrzeć prawdzie w oczy. Interpretacja Zięby łączy chłodny dystans z ukrytym wewnętrznym żarem. Piotr Skiba jako autor-narrator pozostaje z boku, ale jest komentatorem i oskarżycielem zachowań uczestników kolacji. Czujny, ironiczny, analityczny. Mówi spokojnie, lecz w jego tonie słychać rozrachunek z całym środowiskiem. Ewa Skibińska gra Jeannie - symbol utraconej wiary w sens twórczości. Pamięta dawne uniesienia, dlatego dziś mierzy się z pustką. Jest w niej dużo melancholii, czułości i zmęczenia.
Aktor Teatru Narodowego zagrany z niezwykłą swobodą przez charyzmatycznego Jana Frycza jest wyniosły, błyskotliwy, narcystyczny, prowokacyjny. Aktor ostrą ironią potrafi rozbić pozorny spokój i zgodę przy stole. W obsadzie także znakomici: Halina Rasiakówna, Wojciech Ziemiański, Adam Szczyszczaj, Michał Opaliński, Andrzej Szeremeta, Bożena Baranowska, Marcin Pempuś i Anna Ilczuk, Jadwiga Ziemińska.
Spektakl Lupy obnaża środowisko artystyczne, rozwiewa złudzenia, niszczy naiwne przekonania i idealistyczne obrazy, pokazuje je bez upiększeń. Stawia pytanie: co zostaje z artysty, gdy przestaje kwestionować świat i zaczyna troszczyć się wyłącznie o własny komfort? Spektakl pokazuje, że prawdziwa wolność zaczyna się tam, gdzie kończą się łatwe odpowiedzi i społeczny konformizm. Nie tylko pokazuje, jak ideały ulegają zużyciu, lecz przede wszystkim zmusza do spojrzenia na siebie i życiowe swoje. Przesłanie jest gorzkie – bez czujności łatwo stać się karykaturą samego siebie.
Wycinka to teatralna uczta i magiczne przeciąganie czasu, który na 4 godziny staje w miejscu. Cudownie soczysta kolacja u Auresbergów w oryginalnej obsadzie. Rzecz nadal absolutnie wspaniała. Warto obejrzeć to «Skończone arcydzieło nieskończenie piękne» i potem «wyjść na świeże powietrze i wdychać, wdychać, oddać się całości lasowi».”
„(…) w istocie nowa-stara Wycinka przynosi fascynującą, niespotykaną w teatrze grę z czasem, może nawet nie jednym. Powrót aktorek i aktorów do ról przynosi nie tylko powtórne ich stopienie z postaciami Bernharda. Pozwala także na nałożenie na nie zaklętej w ciałach i myślach pamięci z czasu premiery przedstawienia w 2014 r. i późniejszej, zbyt krótkiej jego eksploatacji.”
„Bez wątpienia Wycinka wciąż pozostaje aktualna pod kątem społeczno-politycznych diagnoz czy refleksji o kondycji ludzkiej i środowisku artystycznym. Ale jest też symbolem teatru sprzed ponad dekady – widowiskowego, inteligentnego, ostrego, bezkompromisowego, a do tego świetnie zagranego – takiego, po którym nie przejechał jeszcze polityczny walec, a lęki o to, czy gdy zmieni się władza, kolejna instytucja nie zostanie po prostu wymazana z kulturalnej mapy Polski, nie były jeszcze tak wyraźne. Powrót Wycinki budzi zatem oczywistą tęsknotę za tym, co było.”