• Reżyseria Seb Majewski
  • Dramaturgia i archiwalia Tomasz Jękot
  • Scenografia Karolina Mazur
  • Koordynacja Alicja Szumańska
  • Kurator artystyczny Piotr Rudzki
Obsada
  • Agnieszka Kwietniewska
  • Igor Kujawski
  • Tomasz Lulek
  • Michał Opaliński
  • Andrzej Wilk

Prapremiera 16 czerwca 2018
Sala Teatru Laboratorium
Instytut Grotowskiego we Wrocławiu

Gramy

11.10
pt.
20:00
Societätstheater
Gutmann-Saal
Drezno
Festival "szene:Europa"
06.11
śr.
17:00
Sala Teatru Laboratorium
Instytut im. J. Grotowskiego

Teksty

„Wyjątkowa Postać dnia / siedem reakcji na jedno zdarzenie czyli opowieść teatralna o aktorze Przegrodzkim po prostu i zwyczajnie wzrusza. Zespół Teatru Polskiego – w podziemiu przypomniał legendę Wrocławia, barwną postać, znakomitego aktora, Igora Przegrodzkiego. Przypomniał w opowieści, która nie jest dokumentem, tylko poetycką refleksją. Nad przemijaniem, pamięcią o aktorze i człowieku. Na szczęście, dzięki przytoczonym anegdotom z czasów Przegrodzkiego, spektakl przypomina też o zabawnej stronie życia i pracy aktora. I jest zupełnie pozbawiony egzaltacji, a o tę nie było trudno.

Niezorientowanym czytelnikom wyjaśniam, czym jest Teatr Polski – w podziemiu: to instytucja stworzona przez zespół twórców niegodzących się na dyrekcję Cezarego Morawskiego, w większości zwolnionych z Polskiego. Długo nie mieli gdzie grać, teraz pracują pod opieką OKiS-u, producenta wydarzenia, w partnerstwie z Instytutem Grotowskiego. Tę premierę wystawili w sali Teatru Laboratorium.

Igora Przegrodzkiego zagrał Michał Opaliński, kreując po mistrzowsku postać mistrza w wielkiej roli, jednej z najlepszych w dotychczasowej karierze. W niczym mu nie ustępuje partnerująca Agnieszka Kwietniewska, grająca drzewo – lipę na wrocławskim placu Kościuszki. To na niej zamieszkał mężczyzna – twórca, który znalazł tu swój dom i miejsce spełnienia. Jednak życie bez problemów nie byłoby życiem w ogóle, więc drzewo niesie je ze sobą. Swego czasu zostało poświęcone przyjaźni polsko-wschodnioniemieckiej i powinno zostać wycięte. A Przegrodzki wycięty wraz z nim, bo czym jest aktor bez swojego miejsca do życia? – Jesteś odważnym człowiekiem i aktorem też. Każde drzewo przyjmie cię z otwartymi ramionami – zapewnia swojego lokatora zagrożona lipa. Nie pomagają mediacje prowadzone przez Mediatora (Igor Kujawski) z Przewodniczącym (Tomasz Lulek), lipie grozi unicestwienie.

Jest w reżyserskich pomysłach łagodna czułość dla Przegrodzkiego i pamięci o nim. W prawdziwym świecie współpracownicy i ci, którzy mogli zajrzeć za kulisy, przypominają sobie jego zwyczaj bycia w teatrze w białym fartuchu. Nie pamiętam, czy widywałam go w fartuchu wyprasowanym, czy wymiętym, jak ten spektaklowy. Przegrodzki Opalińskiego swoje relacje z drzewem buduje dzierganiem zielonego świata na drutach. A drzewo, słuchając kłótliwych dialogów, dba o siebie, siedząc przy toaletce (ta należąca do Pana Igora była swego czasu ważnym meblem w teatrze). Dba też o przyjaźń, przerzucając między nimi biały tiul.
Pięknie zagrał swoją rolę Andrzej Wilk, opowiadający tę historię. Aktorzy przypomnieli związane z Przegrodzkim anegdoty”.

Małgorzata Matuszewska
Recenzja premiery Teatru Polskiego – w podziemiu
[w:] wroclaw.naszemiasto.pl

Postać dnia jest hołdem złożonym przez artystów wielu pokoleń wielkiemu aktorowi – przez Opalińskiego, który nie zdążył się z nim spotkać, ale który ofiarowuje mu swoją interpretację monologu Zygmunta z Życie snem, w którym wystąpił Przegrodzki w 1968 roku; przez Wilka, Lulka i Kujawskiego, którzy przerzucają się teatralnymi anegdotami; wreszcie – przez Sebastiana Majewskiego, który tę teatralną godzinę spędza pochylony nad stołem, przygotowując pocztówki dla Igora, dla jego przyjaciółki, aktorki Igi Mayr, dla Krystyny Skuszanki i Jerzego Krasowskiego, dla Jerzego Grzegorzewskiego i Jakuba Rotbauma.

Zawierając w sobie ten hołd, przedstawienie Majewskiego jest jednocześnie czymś więcej – rozszerza perspektywę na los artysty i los teatru, na ulotność spektaklu, sławy, talentu, dokonań. We wzruszającej, odbywającej się tuż przed pierwszym rzędem widowni rozmowie lipy i Igora, ona przekazuje mu swoją ostatnią wolę – ze ściętego drewna ma powstać toaletka dla aktora. Z szufladkami na sztuczne wąsy, łysiny i łzy, na radość, zdziwienie, gniew i zwątpienie, na sceniczne emocje, wyuczone kwestie, dramaturgie, metody aktorskie i teatralne mody, na wszystkie jego role. Nagle, tuż przed naszym nosem, dzieje się coś na pograniczu życia i teatru, toczy się dialog dwóch postaci scenicznych i rozmowa dwojga aktorów zarazem, opłakujących swoje role, swój teatr, swoje sceniczne życie”.

Magda Piekarska
Przegrodzki wychodzi z Podziemia
[w:] wroclaw.wyborcza.pl

„Przywołując ducha cenionego aktora, którego los staje się parabolą losu artysty – świadomość jego talentu i dokonań istnieje tak długo, jak długo żyją ludzie, którzy chcą o nim pamiętać – twórcy spektaklu w aluzyjny sposób nawiązują również do sytuacji Teatru Polskiego we Wrocławiu, którego Przegrodzki był legendą. Systematycznie niszczony przez dyrekcję Cezarego Morawskiego jeden z najlepszych teatrów w Polsce powoli znika z mentalnej mapy Wrocławia. Zaciera się pamięć o nim, tak jak blednie blask sławy popularnego niegdyś aktora”.

Aneta Głowacka
Drzewo-dziwo, „Didaskalia” 2018, nr 147

„Michał Opaliński, grający rolę Igora Przegrodzkiego, przyznaje się, że nie miał on okazji poznać swojego idola. Oddaje mu jednak hołd na scenie, recytując jego najsłynniejsze kwestie i dając popis swojej gry aktorskiej. Równie fenomenalni są tutaj charyzmatyczny Igor Kujawski (postać Mediatora), groteskowy Tomasz Lulek, doświadczony Andrzej Wilk oraz powściągliwa Agnieszka Kwietniewska. Aktorzy stanowią na scenie zespół połączony wspólną historią i wspólnym przesłaniem, a do tego przepełniony profesjonalizmem i latami doświadczenia. Taka mieszanka mocno oddziałuje na widza, zwłaszcza w powiązaniu z kameralnością sali Teatru Laboratorium.

Spektakl jest przede wszystkim hołdem oddanym artyście oraz próbą przypomnienia (lub przedstawienia) jego sylwetki szerszej publiczności. Poprzez pryzmat postaci Igora Przegrodzkiego twórcy rysują uniwersalny portret twórcy, którego zadaniem jest bunt przeciwko zastanej rzeczywistości. To opowieść o człowieku, który za swoją wrażliwość płaci alienacją. Z każdym aktem widz nabiera coraz większego przekonania, że granica pomiędzy życiem i teatrem jest bardzo cienka. Ktoś inny może tu dostrzec opowieść o odwiecznej potrzebie kontaktu człowieka z naturą. Albo aluzję do państwowej polityki rozliczeń historycznych. W obliczu tak wielu warstw interpretacyjnych bardzo subtelne i dyskretne wydaje się nawiązanie do pewnego zespołu artystycznego, który utracił swój dom. Dopiero gdy wybrzmiewa finalny dialog pomiędzy dwoma bohaterami, widzimy, że chodzi tu o coś więcej. Że w wyniku aktu «ścinania» nie tylko Igor Przegrodzki pozostał bezdomny”.

Aleksandra Wach
Kto tutaj tak naprawdę jest postacią dnia („Postać dnia”)
[w:] teatralia.com.pl

Projekt jest współfinansowany ze środków budżetu województwa dolnośląskiego